Etykietowe emotikony

fot. Niloo/ shutterstock.com
Opakowania produktów to skarbnica wiedzy o tym, co jest w środku, albo co możemy po dodaniu dodatkowych ingrediencji stworzyć niezwykle smakowitego tak, że wszyscy goście pospadają z krzeseł nie wspominając o teściowej, w oczach której zaczniemy plasować się w czołówce ulubionych synowych lub zięciów.

I od tego chyba trzeba zacząć, że często sugerujemy się tym, co jest na opakowaniu narysowane. Oczywiście- je się oczami, dlatego tzw. foodschot musi być niezwykle apetyczny. Należy jednak pamiętać, ze producent nie może sobie powrzucać na opakowanie wszystko, co mu się podoba. Po pierwsze na rysunku lub zdjęciu produktu MUSZĄ być widoczne tylko te składniki, które znajdują się na liście składników. Jeśli np. na saszetce barszczu białego znajdują się zboża, czosnek, pieprz, ziele angielskie, listek laurowy to znaczy… że wszystkie te składniki muszą być wymienione na liście składników. Jeśli obok tych wszystkich ozdobników znajduje się talerz zupy, do którego wkrojone jest jajko na twardo, a wszystko dodatkowo posypane jest natką pietruszki, to na opakowaniu musi pojawić się informacja „propozycja podania”. Etykieta nie może konsumenta wprowadzać w błąd, że np. kupując taki produkt finalnie nie uzyskamy tego, co sugeruje opakowanie takie produktu. Często jest to bardzo intuicyjne np. kupując przyprawę do mięsa nie znajdziemy w środku kawałka schabu z ziemniakami i surówką, bo taka etykieta zachęca do zakupu, ale ostrożni powinniśmy być w przypadku takich produktów jak np. pizza. Na opakowaniu piękna, na bogato ozdobiona różnymi dodatkami, apetycznie „dymiąca” potrawa w konfrontacji z zawartością, często staje się bolesnym rozczarowaniem wizualnym.




Kolejne znaczki i porażające stwierdzenia na froncie to np. „Bez fosforanów”, „Bez sztucznych barwników”, „Bez glutaminianu sodu”. Warto zwracać na nie uwagę, ponieważ często taka informacja potrafi zadecydować o naszym wyborze produktu ze sklepowej półki. To ważna informacja, ponieważ wielu producentów stara się eliminować ze swoich produktów te składniki, które choć nie są niebezpieczne dla konsumentów, to jednak mimo wszystko nie są przez nas mile widziane.
Dla wielu osób ważnym symbolem, który pojawia się na opakowaniu jest tzw. „Przekreślony kłos” lub po prostu informacja „produkt bezglutenowy”, oznacza to, że produkt jest dedykowany dla osób chorych na celiakię lub dla tych, które z wyboru zrezygnowały z jedzenia produktów glutenowych.
Kolejne oznaczenie z serii trudnych to tzw. RWS. Każdego dnia organizm potrzebuje określonej ilości energii oraz składników odżywczych dostarczanych wraz ze spożywanymi posiłkami. Znajdujący się na opakowaniach produktów KOMPAS ŻYWIENIOWY® Nestlé zawiera m.in. oznakowanie RWS (Referencyjna Wartość Spożycia). Dzięki wskaźnikowi RWS dowiesz się, jaki procent dziennego zapotrzebowania na energię oraz składniki odżywcze pokrywa jedna porcja produktu. Wszystkie dane o Referencyjnej Wartości Spożycia umieszczone na opakowaniach produktów Nestlé zostały wyliczone w oparciu o wartości referencyjne przyjęte na podstawie naukowych zaleceń dla zdrowej, dorosłej osoby o prawidłowej masie ciała i umiarkowanym poziomie aktywności fizycznej.


Oznakowanie RWS zostało opracowane przez Europejską Federację Producentów Żywności przy współudziale największych firm spożywczych w Europie, w tym Nestlé.
Oczywiście na opakowaniu może znajdować się cała masa znaczków związanych z rodzajem tworzywa, z jakiego wykonane jest opakowanie o jego biodegradowalności… ale jako że znam się na żywieniu, to ten temat pozostawię do rozkminienia innym :)
Trwa ładowanie komentarzy...