• Odpowiednia porcja

    Zdrowe, racjonalne odżywianie oparte jest tak naprawdę na trzech filarach: ILOŚĆ, JAKOŚĆ i CZĘSTOTLIWOŚĆ. O jakości żywności mówi się już tak wiele, że trudno jeszcze coś nowego wymyślić, a już tym bardziej nie chce nam się po raz wtóry o tym czytać, temat częstotliwości tez już jest chyba „pozamiatany”, bo każdy z nas chyba obudzony w nocy o północy jest wstanie bezbłędnie powiedzieć, ze powinno się jeść „5 posiłków dziennie”. Ale czy wiemy ile powinniśmy jeść? Jaka jest dla nas odpowiednia porcja? Czy tyle samo mam zjeść ja, co mój mąż i syn? Jak odmierzać odpowiednie ilości jedzenia, żeby służyły mojemu zdrowiu? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Etykietowe emotikony

    Opakowania produktów to skarbnica wiedzy o tym, co jest w środku, albo co możemy po dodaniu dodatkowych ingrediencji stworzyć niezwykle smakowitego tak, że wszyscy goście pospadają z krzeseł nie wspominając o teściowej, w oczach której zaczniemy plasować się w czołówce ulubionych synowych lub zięciów. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Etykieta - obowiązkowa pozycja w kanonie lektur codziennych

    Choć czytanie listy składników nie należy do ulubionej lektury Polaków, to jednak warto czasem chociaż pobieżnie przeczytać to, co jest tam napisane, żeby bardziej świadomie podjąć decyzję, co wsadzamy do koszyka, a potem do naszej lodówki. O tym, jak temat czytania składu jest dla nas mało istotny, świadczy wiele w ostatnim czasie ujawnionych „afer”, jak to producenci nas trują i oszukują… bo jakiś dziennikarz w końcu przeczytał etykietę i... bomba poszła w górę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „Kamień węgielny” czy „węgiel kamienny”?

    Choć brzmią bardzo podobnie, to są to dwie zupełnie inne byty. Poza podobną nazwą nie łączy je absolutnie nic. Na szczęście większość z nas potrafiłaby zdefiniować oba zjawiska, a nawet… odróżnić gołym okiem… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Czas wielkanocnych "mikołajów"

    Czas jest względny, fakt. Ale zastanawiam się, czy do świąt zostały TYLKO dwa tygodnie , czy AŻ dwa tygodnie. Dla mnie to zdecydowanie AŻ, bo choć trudno nie nasiąknąć tą wszechogarniającą komercją świąt, to jednak nie kupuję już zapasów jedzenia, jakby ze strachu przed wojną „polsko-ruską”. Wczoraj jednak zaskoczył mnie sklepowy dialog (nie, monolog) w sklepie o wdzięcznej nazwie „Mięso, wędliny, drób, garmaż, flaki” z rozkoszną świnką na szybie sklepu, której nie wiedząc czemu udekorowano pulchny zadek... kurczaczkami wśród plastikowych baź i pseudo-forsycji. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „Czy Jezus miał szkorbut?”

    Jak co roku, jakaś „hit dieta” sponsoruje wszelkiego rodzaju media, czyści kieszenie (i przewód pokarmowy) wielu odwiecznie poszukujących sposobu na bezbolesne odzyskanie (albo wręcz zdobycie) idealnej figury. Niestety każda kolejna "dieta cud" przynosi rozczarowanie, a w związku z tym trzeba wymyślić nową, zrobić mały ferment w internecie, najlepiej dodać jeszcze szczyptę celebrytów „na których to działa”, popełnić niezwykle poczytną książkę (najlepiej z przepisami) i kolejny rok z głowy (również dla nas, dietetyków, którzy potem muszą „reanimować” żywieniowo ofiary kolejnej modowej diety). CZYTAJ WIĘCEJ
  • „40-dniowy post”

    Zaczął się Wielki Post. Niezależnie jak kto jest wierzący, a kto nie, podobno kościoły pękały w szwach w Środę Popielcową. Aż kapłani byli zadziwieni, że tyle owieczek do parafii należy... Ostatnimi czasy słowa „Wielki Post” rozważane były na ogół w kontekście wiary, nauki kościoła, przygotowania do najważniejszego święta Katolików, jakim jest Wielkanoc. Nadal jest on kanwą do wielu działań w sferze duchowej i komercyjnej (w ROSSMANN już można kupić słodkie króliczki w pastelowych kolorach, oraz wszystkie akcesoria niezbędne do fajnego przeżycia świąt- po katolicku i bardziej ateistycznie (jak kto woli), ale w jakże bardzo miłym towarzystwie radosnych kurczaczków, uśmiechniętych króliczków i włochatych baranków). CZYTAJ WIĘCEJ
  • Prof. Pawłowicz i jej wrzody (na żołądku, oczywiście)

    Wczoraj kilku dziennikarzy zadzwoniło do mnie z prośbą o komentarz, jakie konsekwencje może mieć dla prof. Pawłowicz jedzenie podczas obrad sejmowych… na początku pomyślałam, że to pomyłka, bo przecież nie jestem ekspertem „wiedzy wszelakiej” , na savoir vivre znam się na poziomie podstawowym, ogólnie akceptowalnym przez otoczenie, na zasadach- co wolno, a czego nie wolno robić podczas obrad sejmu znam się mniej więcej tak samo, jak na „chińskim tańcu”, ale faktycznie, jedzenie to jednak temat sam w sobie, który dość dobrze mam opanowany. CZYTAJ WIĘCEJ
  • 11 listopada - dzień „niepodległego” rogala Marcińskiego

    Kilka razy w roku przychodzą takie dni, kiedy ja, skromny dietetyk, muszę w różnych mediach dokonać „żywieniowego mordu” na dobrodziejstwach rodzimej tradycji. A ja, niczym kulinarny hipster, zawsze w Tłusty Czwartek stanę w obronie pączka, który tego dnia przeżywa swoje 5 minut, a jutro sama uraczę się Rogalem Marcińskim, choć to ponad 560 dodatkowych kalorii. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „Kto talerzem wojuje od talerza ginie ”

    25/10/2014 nastał dzień zemsty. Co prawda to dzień urodzin mojego męża, ale i czas rodzinnej imprezy. Choć tym razem zupełnie spontanicznie, bo mąż z tych, co nie lubi celebrować kolejnych wiosen, a właściwie chyba… jesieni, to jednak synowa i córka (dwa w jednym) podjęła decyzję, by rodzinę w postaci rodziców i teściów skrzyknąć na wspólne 100-laaat, 100 laaaat… CZYTAJ WIĘCEJ